banner_moli_sklep_zycia.jpg

Władcy fejsbuków

Kto ma media, ten ma władzę. A każda władza chce mieć monopol na prawdę i rację. I tu koło się zamyka. Ta duża, centralna władza chciałaby mieć wpływ na ogólnokrajowe media, tej mniejszej samorządowej, wystarczą te lokalne. Czy portale społecznościowe mogą pełnić rolę owego medium? Okazuje się, że tak, przynajmniej w pewnym stopniu. Dobrze i sprawnie prowadzony portal to zasięg od kilku do nawet kilkudziesięciu tysięcy odbiorców tygodniowo. A to już dla władzy łakomy kąsek, więc niech piszą o niej co chcą, byleby nie pisali źle. Proste.

10 marca w piśmie skierowanym do wszystkich ponadgimnazjalnych placówek, Starostwo Powiatowe poinformowało w punkcie 1, że “w związku z koniecznością usprawnienia przekazywania informacji na temat najbardziej wartościowych wydarzeń i inicjatyw w szkołach i placówkach, dla których organem prowadzącym jest Powiat Bolesławiecki, proszę ww. materiały przekazywać bezpośrednio na adres Naczelnika Wydziału Edukacji i Promocji Powiatu, Pani Alicji Krzyszczak“. I co w tym dziwnego? Nic, chwała Wam za to, że chcecie promować lokalną oświatę, od tego jesteście.

Jednakże, punkt drugi owego pisma nie jest już dla mnie tak oczywisty. Brzmi on bowiem następująco: “Do 29 kwietnia 2016 r. bardzo proszę o przekazanie do Wydziału Edukacji i Promocji Powiatu opracowanego przez szkołę/placówkę „Regulaminu szkolnych kanałów informacyjnych”, regulującego zasady tworzenia i publikowania oficjalnych informacji dotyczących szkół i placówek, wraz z wyraźnym określeniem kompetencji i zakresu obowiązków pracowników szkoły w tym zakresie. Regulamin winien wyraźnie wskazywać wszystkie kanały informacyjne (strona www, Facebook, kanał YouTube etc.) oraz osoby odpowiedzialne za publikowanie materiałów z ich wykorzystaniem“.

Przyznam, że przecierałem oczy ze zdumienia, kiedy pierwszy raz to przeczytałem, tym bardziej, że przecież wiodącą partią powiatowej koalicji jest ugrupowanie, które gwarancję swobód obywatelskich zdawało się mieć wpisaną w wyborcze programy. Skąd tak nagłe zainteresowanie, tak błahymi sprawami, ze strony organu prowadzącego? Pismo przesłane szkołom nie zawiera żadnego uzasadnienia, więc możliwości według mnie są dwie. Albo w starostwie marzą o powrocie do sprawdzonego, w czasach słusznie minionych, modelu odgórnej cenzury, albo chciałoby się mieć na tacy nazwiska wszystkich pracowników powiatowej oświaty, którzy ośmieliliby się napisać choć jedno słowo nie będące w smak obecnej władzy. Argument o tyle zasadny, że to Starostwo Powiatowe przecież decyduje o awansach zawodowych nauczycieli stażystów i kontraktowych oraz przyznaje coroczne nagrody Starosty. Zależność służbowa jest więc tutaj nader wyraźna. Może więc, w takim razie, to organ prowadzący powinien przejąć wszystkie szkolne fejsbuki i samodzielnie je prowadzić, aby ludziom się żyło dostatniej.

Odnosząc się do funkcji gwarancyjnej prawa, wszystko co nie jest zabronione, jest legalne, zwłaszcza na gruncie prawa karnego. Zasady tej nie stosuje się jednak w stosunku do instytucji i podmiotów władzy publicznej, które z kolei winne działać zgodnie z zasadą legalizmu, czyli w oparciu o istniejące prawo. Jeżeli dana szkoła posiada swój oficjalny portal prowadzony przez nauczycieli, to bezpośrednim ich zwierzchnikiem jest dyrektor owej placówki, za którego wiedzą i przyzwoleniem umieszcza się informacje na szkolnym portalu. Jeśli administrator portalu naruszy prawo, to zajmują się tym powołane do tego organa. Kropka.

Kwestia „Regulaminu szkolnych kanałów informacyjnych” również zakrawa na kpinę, że aż chciałoby się spytać; a co to jest? Starostwo Powiatowe, jako organ prowadzący, z pewnością taki regulamin ma opracowany wobec siebie, więc może prościej byłoby go po prostu udostępnić jako matrycę?

Trudno przewidzieć jakie stanowisko zajmą dyrektorzy poszczególnych szkół. Mogą posłusznie i z pełnym zaangażowaniem wykonać polecenie. Mogą też, dla świętego spokoju, wpisać na listę nazwiska wszystkich pracowników szkoły. Mogą też w końcu oficjalnie odciąć się od redagowanych na portalach treści, wszak portale społecznościowe mają to do siebie, że publikować mogą niemal wszyscy. I gdyby tak się stało, to uprzejmie przypominam powiatowym włodarzom, że zawsze można w szkołach wyłączyć internet lub pogasić światła. Tak na wszelki wypadek.

Komentarze

Myślę, że opisane działania utwierdzają nas w przekonaniu o skierowaniu nas w stronę współczucia autorowi. I przyjęcie powyższego w milczeniu.

Współczucia tak, ale autorowi tego powyższego posta :)

Dodaj komentarz

zapisując komentarz akceptujesz regulamin strony - wszelkie niecenzuralne słowa nie zostaną wyświetlone
Target Image